Rocznica poświęcenia Kościoła

Na ulicy patrzymy wciąż pod nogi, aby nie przepaść w tłumie; jesteśmy zapatrzeni w ludzi, którzy przechodzą obok. Nie chcemy przecież ich potrącić, nie chcemy innym przeszkadzać, zwłaszcza na jezdni. W świątyni dominuje inne spojrzenie. Każdy, kto do niej wchodzi i kto potrafi się wyciszyć, słyszy po chwili słowa Pana Boga: „Dokąd tak pędzisz? Zwolnij, zastanów się, popatrz za siebie i popatrz przed siebie!”. Każdy, kto zatrzymuje się w świątyni, odnajduje również swe właściwe odniesienia do ludzi. Oni są przecież tacy, jacy są. A my chcielibyśmy, aby oni byli inni. Często mamy nawet do nich pretensje.

Gdy człowiek wyciszy się w świątyni, znów usłyszy głos Boga: „A jaki ty jesteś? Czy kochasz tych ludzi? Jeżeli ich kochasz, to twe odniesienie do nich będzie twórcze i dla nich, i dla ciebie. Nie podejmuj próby zmiany tych ludzi, nie krytykuj ich. Zacznij ich kochać, a wtedy ułożą się relacje między tobą a nimi”.

Niech nasze dzisiejsze spotkanie cechuje duch wielkiego dziękczynienia za tę świątynię, w której się spotykamy w każdą niedzielę i którą wielu z nas nawiedza w ciągu tygodnia, by móc odnaleźć rytm swego życia oraz moc potrzebną do zmagania się z codziennym trudem. Chciejmy, by to nasze dziękczynienie było również połączone z prośbą o coraz większe dowartościowanie świętych znaków, które są wykładnikami naszej hierarchii wartości. Ks. Edward Staniek

***

Średniowieczna historia opowiada o pewnym podróżniku, który zatrzymał się przy olbrzymim placu budowy. Zobaczył rozkopaną ziemię i dziesiątki krzątających się ludzi. Zapytał pierwszego z brzegu robotnika, czym się zajmuje, i usłyszał w odpowiedzi: „Teraz noszę kamienie”. Zapytał następnego, a ten odparł: „Wożę piasek”. Kolejny pytany odpowiedział: „Pracuję, aby wyżywić rodzinę”. Wreszcie inny zapytany o to samo odrzekł: „Budujemy katedrę w Chartres”. Dzisiaj ta katedra należy do najpiękniejszych w świecie. Każdy więc wnosi coś do świątyni. A kto wnosi najwięcej?

***

 Znany pisarz chrześcijański A. Pronzato uważa, że gdybyśmy o tym zapomnieli, to należałoby prosić „Pana, by posadzka świątyni zaczęła parzyć nam stopy”.

***

Rewolucja francuska usiłowała zniszczyć chrześcijaństwo w kraju nazywanym córką Kościoła. Zdecydowany opór tym działaniom stawiła Bretania. Do pewnej wioski bretońskiej przybył delegat rewolucyjnego rządu i oświadczył wójtowi: „Zburzymy wasz kościół, aby odtąd nic nie przypominało wam Boga”. Wójt, prosty chłop, odparł: „Gwiazdy na niebie będziecie nam jednak musieli zostawić, a widać je bardziej niż wieżę kościoła. Jeśli stracimy kościół, będą nam o istnieniu Boga mówić gwiazdy”. 

***

Warto więc dziś posłuchać kilku świadectw dotyczących roli świątyni w życiu człowieka:

– „Dla mnie świątynia jest miejscem, w którym czuję się bezpieczna. Cisza, która tu panuje, niesie ze sobą jakiś spokój. Wchodzę do kościoła, aby się uspokoić, zamyślić, poszukać odpowiedzi na wiele pytań” (studentka pedagogiki, lat 23).
– „Przychodzę do Kościoła, aby się pomodlić i zapomnieć o troskach dnia codziennego. Taka chwila oderwania od prozy życia jest potrzebna, aby człowiek mógł normalnie żyć. W świątyni szukam odpoczynku i rady” (inżynier, lat 36).
– „Świątynia to miejsce, w którym zaczyna się życie i niejako kończy. Zaczyna chrztem, a kończy pogrzebem. Dla mnie kościół jest miejscem, w którym myślę o przemijaniu i sensie życia. Pomaga to w dokonywaniu lepszych wyborów” (emerytka, lat 67).
– „Kościół to miejsce, w którym mieszka Bóg, a ja mogę się z Nim spotkać. Kościół jest piękny i tajemniczy. Lubię w nim być, bo czuję coś niezwykłego, jakbym była w baśni. Klękam i proszę Pana Jezusa, aby mi pomagał” (uczennica, lat 11).
– „Kościół jest to takie coś dużego. Można tam wejść i spotkać Pana Boga. Mama mi mówiła, że gdy bardzo się chce, to w kościele można długo być i się nawet tego nie czuje. Szybko mija czas” (przedszkolak, lat 5).

A czym dla ciebie jest świątynia?