• PoSłowie
  • PoSłowie 13.08.2017

    19. Niedziela Zwykła – Mt 14,22-33

    „Panie! Ratuj…” /Mt 14,30/

    Im dłużej chodzę po tej pięknej ziemi, tym częściej zdarza mi się odnosić wrażenie, że twarda, wydawać by się mogło, ziemia, nabiera nader płynnych właściwości. W każdym razie tak się jakby zachowuje. Coraz to ktoś – albo ja sam – tracę grunt pod nogami a coś, woda albo samo życie odbiera oddech, tłamsi i dławi. Wtedy, na szczęście, przychodzi czasem do głowy  „Panie ratuj”, ale… Dużo, najwięcej tych naszych „obsunięć” życiowych jest wynikiem wcześniejszych naszych pomysłów, postanowień  i decyzji. My zwykle topimy się na własne życzenie. Jakbyśmy decydując nie brali kompletnie pod uwagę konsekwencji generowanych przez te właśnie nasze decyzje. Włazimy na głęboką wodę i dziwimy się, że spadamy na dno. I nie potrafimy nawet być wdzięczni, że tego dna wreszcie dosięgamy i mamy pod stopami dno i możemy się od naszego dna odbić. Nie bez przyczyny porównuje się często grzech do bagna. Bagno wciąga, osacza, dusi. Grzeszymy krzywdząc Boga, bliźnich i siebie. Potem jest nam źle, ale to „Pan Bóg nas karze” więc do Niego mamy pretensje i oślepiani tymi pretensjami i pychą nie widzimy, że Pan Bóg tak naprawdę szanuje nas i nasze wybory – nie interweniuje więc, tylko pozwala nam zjeść ten bigos, który sobie upitrasiliśmy. Chyba, że sami uznamy zło, odbijemy się od dna i poprosimy „Panie ratuj”… . Weźmy jednak pod uwagę, że Pan Bóg ma prawo powiedzieć wtedy „sprawdzam” i zechcieć zobaczyć czy aby krzycząc wniebogłosy o ratunek, nie taplamy się wciąż z lubością w naszym  osobistym bajorku… .